:: Centrala :: Vademecum :: Przewodnik :: Fabuła

Go down


Kronika

Pisanie by Arcanine on 07.03.18 3:22
NA RATUNEK TRUPOWI
„Czy było warto?” – patrzy w dal, na jego ustach błąka się kwaśny grymas. Jeszcze chwilę waży słowa w myślach. Dopiero potem znów się odzywa: „nie wiem, może. Raczej tak. Był jednym z nas, więc zawsze warto”.
 Akcja ratunkowa trwała zbyt długo. A według niektórych przeprowadzana była niespiesznie – o kilka uderzeń serca za wolno, o kilka przekleństw za mało. Całość rozpoczęła się pod koniec lata 3004 roku. Grupa poszukiwawcza wyruszyła, by odbić zaginionego członka grupy – Gavrana. Na czele z alfą DOGS, Arcaninem, pokonała połowę Desperacji, aby finalnie wtargnąć do siedziby wroga.
 CATS najwidoczniej nie oczekiwało towarzystwa. Po tygodniowych torturach przeprowadzanych na porwanym Psie postawili na nim krzyżyk. Czy sądzili, że jest za mało ważny, zbyt nisko plasuje w hierarchii?
 Mężczyzna w czarnych włosach spogląda wilkiem.
 „Zapewne. Zresztą, kto by tak nie sądził? Gavran leżał tam i zdychał całymi dniami. Zrobili sobie z niego worek treningowy. WOREK. Gdy dotarł do siedziby DOGS, przysięgam, nie można go było odróżnić od zbitego mięsa. W dodatku te szwy... Chcieli wyciągnąć z niego informacje, ale przede wszystkim pragnęli zemsty. Personalnie nic do niego nie mieli, pewnie nawet nigdy się nie spotkali. Dla nich wystarczyło, że miał żółtą chustę. To zawsze dostateczny powód dla tych kurewskich cholerstw”.
 Zapala papierosa. Potem, pocierając skostniałe od zimna ręce, opowiada dalej, jak grupa poszukiwawcza dotarła na tereny CATS. Tam postanowili się rozdzielić. Pierwszy odłam, składający się z Ailena, Jericho oraz Hemofilii, przybrał funkcję dywersyjną. Drugi, mający w szeregach Arcanine'a, Shiona oraz Skoczka, podjął się zadania zejścia w głąb podziemnych tuneli, gdzie – jak zakładali – przetrzymywany jest Gavran.
 Podczas długiego przedzierania się przez gęsty mrok drugi oddział napatoczył się na zagrożenie.
 „Naszym głównym atutem był ten gówniarz” – rozlega się trzask zapalniczki, ogień obejmuje końcówkę drugiego papierosa. Dłonie Kundla drżą, ale nieruchomieją, gdy wsuwa ustnik między spierzchnięte wargi. Wtedy kontynuuje: „Nie ukrywam, że nie do końca mi się to podoba. W sensie, ten cały Shion. Formalnie jest przecież Kotem. Do jasnej cholery, jeszcze rok wstecz lizał dupy zasrańcom z CATS, którzy miesiąc temu tłukli Gavrana. A teraz nagle awansował na wtykę? Bo zrobił ładne oczka i ukradł skądś żółtą szmatę?” – Przewraca oczami. – „Dobrze udaje, tak sądzę. Ale wskazał naszym drogę, po prostu poprowadził ich przez tunele. Jako Kot znał te ścieżki na pamięć, więc teraz na coś się to przydało. Dzięki temu ominęli większość pułapek i nie pojawili się w tłumnych miejscach”.
 Opowiada o tym, jak grupa odbijająca wreszcie dotarła pod drzwi. Zapach Gavrana był intensywny, nie było więc mowy o pomyłce. Z wnętrza pomieszczenia wydobywały się jakieś głosy – prawdopodobnie dwójki lub trójki Kotów.


— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
avatar





Wilczur, poziom E
Posty fabularne :
408


Zobacz profil autora http://virusnatestowym.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Powrót do góry




 • 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach